niedziela, 5 maja 2013

Babka lancetowata.

Jak rano zbierałm  swieżą miętę na herbatkę to urodził mi się pomysł aby pisać bloga o ziołach.  Wracam pamiecią do czasów gdy byłam małą dziewcznką biekającą boso po łące.Zbierałam kwiatki i robiłam  z nich bukiety.Ale jak cudownie wtedy pachniały łąki ,jaki niesamowity był widok. Na podmokłych łąkach  cudowne kaczeńce i niezapomnajki.Na suchszych  pełna paleta barw dzisiejsze łąki nie mają tego uroku,ani zapachu .Chyba właśnie wtedy pokochałam zioła ,stara poczciwa babka lancetowata nie raz ratowała mnie z opresji .Raz jako plaster na ranę innym razem przkładałam gdy ugryzła mnie pszczoła .Tak krok po kroku uczyłam się właściwości leczniczych ziół .Z czasem przyszła mi z pomocą książka Mari Treben ''Leki z Bożej Apteki ''oraz Jadwigi Górnickiej ''Apteka Natury'' oba tytuły polecam .








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz